Skok o tyczce jest do bólu fascynujący. Miałam przyjemność oglądać go w wykonaniu profesjonalistów podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego, a następnie popodglądać, jak ćwiczą młodzi zawodnicy AWF w Warszawie. Podglądanie odbyło się na spotkaniu zorganizowanym przez Fotoformę z Adamem Nurkiewiczem.
Pierwsze wrażenie z AWF w Warszawie
Pierwszą myślą po wejściu na stadion AWF w Warszawie było: „ale ten nasz Stadion Śląski jest cudowny wizualnie”. Niestety, stadion w Warszawie jest standardowym obiektem lekkoatletycznym o niskich trybunach i brązowej bieżni. W związku z czym, nad trybunami widać przypadkowe budynki, słupy i inne różne elementy „zaśmiecające kadr”. Musiałam nieźle nagimnastykować się, aby uchwycić ruszającego się sportowca i „usunąć” niepotrzebne elementy. Wniosek jest jeden: Stadion Śląski jest po prostu extra!
Drugie wrażenie
Dlaczego oni tak dziwnie skaczą? Oglądając zawodników na Memoriale Kusocińskiego miałam wrażenie, że skok o tyczce jest prosty. Trzeba podbiec, odbić się i przelecieć nad tyczką… Okazało się, że życie tyczkarza nie jest takie proste, a sam skok wymaga przełamania strachu i doskonałej techniki. Tym bardziej podziwiam ich za to, co robią i, że ćwiczą już od najmłodszych lat!










Na koniec
Okazało się, że tyczka jest ciężka. Myślę, że spokojnie urwałabym się musząc ją nosić nawet z magazynu na stadion. Nauczenie się tak trudnego skoku wymaga wielu godzin pracy. Dokładnie tak samo, jak nauczenie się gwiazdy na równoważni o czym pisałam tutaj.
No responses yet